BIO

portret Iza ZdziebkoWykształcenie: Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa Teatralna i Telewizyjna im. L. Schillera w Łodzi, wydział operatorski, kierunek fotografia. Dyplom pod kierunkiem prof. Wojciecha Prażmowskiego .
Praca zawodowa: Wykładowca w Krakowskiej Szkole Filmowej – zajęcia z zakresu fotografii, współpracownik Uniwersytetu Pedagogicznego – zajęcia z zakresu fotografii, koordynator ZPAF Gallery w Krakowie, prezes Stowarzyszenia Fotograficznego FotoBzik w Krakowie, współtwórca ogólnopolskiego projektu twórczego Przetwórnia, współpracownik RMF Classic – wypowiedzi na temat fotografii dla programu “Jak to ująć”, właściciel firmy fotograficznej Pracownia Wspomnień, współpracownik firmy fotograficznej FabrykaT Studio
Ważniejsze wystawy: Ośrodek Propagandy Sztuki w Łodzi, Galeria BWA w Tarnowie, Galeria B&B w Bielsku Białej, Galeria Pacamera w Suwałkach, Galeria Fabryka Trzciny w Warszawie, Galeria Współczesnej Sztuki Sakralnej w Kielcach, Galeria Fotografii w Świdnicy, Galeria A1 w Krakowie, Galeria BWA w Wałbrzychu,  Galeria OFF w ramach Fotofestiwalu w Łodzi, Galeria Bałtycka w Koszalinie w ramach Festiwalu Młodzi Film, ZPAF Gallery w Krakowie.
INNI O MNIE
W świetle księżyca niewiele widać, w świetle słońca – nic.

„Fantomy” – tekst wprowadzenia do wystawy

Wieczór i zmrok poza światłami miasta ma nieprawdopodobne kolory. Okazuje się, że ciemność jako taka ma wiele odmian i w przyrodzie nie ma nigdy jej w pełni. Zawsze jakiś prześwit zostaje. Wzrok łatwo się przyzwyczaja do mroku. Zauważa i chłonie. Wydobywa coraz to nowe elementy. W czerni nagle zdarza się więcej niż byśmy przypuszczali.
Zapalenie latarki wszystko to zniwecza. Światło oślepia, wdziera się i paradoksalnie zaciemnia obraz. Widać już tylko to gdzie strumień światła jest skierowany, a reszta pogrąża się w ciemności. Pytanie co chcemy obejrzeć – to na co pada strumień, czy to co znajduje się obok?
Światło latarni morskiej wcale nie oświetla. Wskazuje – siebie, swoje źródło, tę legendarną drogę do domu. Oświetla na moment i rusza dalej. Nie dojrzymy niczego w tym świetle.
„Fantomy” Izy Zdziebko to podobna gra ze światłem, to w istocie fotografia pejzażowa, lecz szalenie osobista i kreacyjna. Pewne elementy pejzażu zostały wybrane, wskazane, dotknięte. Dostrzegamy je łatwiej, ciągle widzimy kontekst, to co znajduje się obok, tło i sceneria nie pogrąża się w niebycie. W pejzażu nie zachodzi zmiana. Nie ma elementu dodatkowego, nie następuje przesunięcie. Reflektor, niczym na scenie uwypukla i wskazuje fragment. W „Fantomach” następuje pewnego rodzaju podwójna gra: fotografowanie to wskazywanie rzeczy, zaś fotografia istnieje tylko i wyłącznie dzięki światłu. Wskazywanie światłem prowadzi widza od nastroju i kontemplacji pejzażu w stronę metafizyki, namysłu nad rolami i funkcjami fotografii.
Na tej scenie ważna jest też osoba fotografującej, wskazującej, wysyłającej świtało. Artystka zdradza sposób powstania serii: „Wykorzystałam światło z latarki zamocowanej na czole i długi wężyk spustowy, tak żeby móc dość swobodnie „sterować” własnym ciałem względem krajobrazu i wydobywać z niego formy, przyjazne dla moich oczu. Coś ,co jawiło się przed moimi oczami w chwili powstawania obrazów, jest rodzajem przywidzenia (fantomu)”. Dostrzeganie i obserwacja to bardzo fizyczne czynności, Zdziebko wydobywa i przypomina te wątki. To gdzie znajduje się artystka, to gdzie patrzy – stwarza konkretny kadr. To bardzo cielesna i uwarunkowana fizycznie fotografia. Wskazywanie rzeczy, kierowanie światła – wzroku to oczywiście tylko metafory. To co odkrywamy w tym świetle i zdjęciach daje poczucie niepokoju, przywidzenia. Niczego nie można być pewnym, ale warto przyzwyczaić wzrok i szukać znaczeń.

Joanna Kinowska                                                                                                                                            sierpień 2014

Ilekroć rozpoczyna się dyskusja o kształt przyszłej fotografii, jej funkcję i rolę wtedy przywołuję osobę Izy Zdziebko jej postać i dorobek. Czynię to każdorazowo z wielką przyjemnością i satysfakcją, pamiętając że było mi dane spotykać się i pracować z Izą przez kilka lat w Szkole Filmowej w Łodzi. Rzadko zdarza się, aby osoba młoda, będąca na początku swych artystycznych-życiowych dokonań, była tak zdeterminowana i świadoma swej roli. Niezwykła pracowitość i rzetelność, gorliwość i żar – a przede wszystkim niezwykła pasja, to one tworzą i składają się na wspaniały wizerunek Izy Zdziebko.
Jestem i pozostanę wielkim admiratorem sztuki Izy.
prof. Wojciech Prażmowski,                                                                                                                            sierpień 2011
Wystawa „Fantomy” Izy Zdziebko w krakowskiej galerii ZPAF (ul. św. Tomasza 24) to nie tylko próba uchwycenia w kadrze granicy między światłem i mrokiem. Artystka poszła w noc. Z aparatem. Weszła w las, zarośla, między drzewa. Chciała zobaczyć noc z dala od świateł miasta. Pokazała na zdjęciach, że czerń ma wiele odcieni, że noc wcale nie jest jednoznaczna. Ale to dopiero początek projektu. Z pomocą światła latarki zaczepionej na głowie wydobywa z kadrów pojedyncze punkty. Ale zaciemnia przez to wszystko inne. Wyostrza pewne kształty kosztem innych. To ciekawa, wręcz metaforyczna gra z fotografią. Po pierwsze, fotografia opiera się przecież na grze światłem jako takim. Po drugie, jej celem jest wskazanie punktu jako centrum kadru. „Coś” musi być bowiem bohaterem. W tym wypadku to muśnięcie światła wcale nie jest oczywiste. Nie wskazuje jednoznacznego bohatera. Nie wydobywa konkretu, mimo że widzimy gałęzie, liście, drzewa. Jasno zarysowana granica między światłem i cieniem właściwie staje się nieostra,zaciera się, choć początkowo wszystko wydawało się jasne i oczywiste. Gmatwaniny przeróżnych kształtów przybierają formy niemal abstrakcyjnych obrazów. To też ciekawy trop tych prac – niemal metaforyczna opowieść o tym, jak abstrakcja w sposób nieoczywisty nawiązuje do pejzażu i przyrody, jak artyści poszukiwali w niej inspiracji, jak wreszcie przebiega linia rozwoju historii sztuki. Wystawa układa się w opowieść o poszukiwaniu kształtu. Poczynając od zaciemnionej fotografii przedstawiającej jakiś nieoczywisty prostopadłościan, geometryczną kompozycję, odbijającą różne odcienie ciemności. Następne zdjęcia powoli odsłaniają fragmenty przyrody, z każdym kolejnym kadrem mówiące więcej i więcej. Tak przynajmniej można przeczytać tę aranżację. Jej dopełnieniem, są bardzo trafnie dobrane ramy fotografii – proste kształty, naturalne drewno. To kropka na końcu zdania „mam do czynienia z ciekawą, wielowarstwową i przemyślaną wystawą”. Polecam!
Łukasz Glazur, Dziennik Polski,                                                                                                                        sierpień 2014
Konsystencja i koncepcja w pracach Izy Zdziebko
Iza Zdziebko jest absolwentką PWSFTViT w Łodzi, ukończyła kierunek fotografia. Dyplom zrealizowała u prof. Wojciecha Prażmowskiego, w pracowni fotografii kreacyjnej.
Obrazy Izy dalekie są od zgiełku współczesności. Próżno w nich szukać przesadnej ostrości konturów, opisujących dosłowność. Działają kolorem, plam, nieostrością. Intrygują nieodgadnionym. Zastanawiają. W pewien sposób uporządkowane, systematyczne, jednocześnie wymykają się ramom jednoznacznej interpretacji. Tytuł, słowo, znajome kształty wskazują kierunek, by zaraz oddać miejsce wyobraźni odbiorcy. Działają na emocje, na tę naszą część z pogranicza uświadomionego. Są trochę jak droga, którą idziemy i jesteśmy prawie pewni, że to nie pierwszy raz.
Pomimo, że autorka jest bacznym obserwatorem, badaczem, nie zaprasza nas do dyskusji o kondycji współczesności, a nawet jeżeli – nie robi tego bezpośrednio. Koncentrując uwagę na poznaniu, poprzez namacalne formy bada abstrakcyjne zagadnienia. Systematyzuje obrazy w serie, układa w opowieść osobiste pojmowanie świata. Czas przybiera bąbelkową, trochę chropowatą, strukturę. Zakrzywia się przestrzeń, za kolejnymi drzwiami znajdują się następne i następne.
Jest otwarta na przypadek, wyczekuje go wśród  rytuałów codzienności. Jest profesjonalistą o wysokim zaawansowaniu warsztatu. Doskonale włada materią technicznej strony fotografii, ale uciekając od zgubnej rutyny, pochyla się uważnie, nad dzianiem się poza zaaranżowanym procesem. Tu odnajduje stylistykę, która daje przestrzeń i radość tworzenia, a która nie pozwala zakrzepnąć.
„Konsystencja przestrzeni” to małe formy, pieczołowicie oprawione. Eksponowane w swoim tylko sąsiedztwie, już przy pierwszym wejrzeniu absorbują uwagę. Zapraszają do podejścia bliżej, blisko, do wnętrza niecodziennej przestrzeni. Połączenie białej oprawy i  passe partu, ze zgaszoną, mokrą zielenią obrazów, przywodzi na myśl kępy wiosny spod puchatego śniegu.
Cykl został wykonany na nie produkowanym już materiale – polaroid. Fotografowanie tą techniką, to podjęcie nieodwracalnej decyzji. Nie ma żadnej powtórki, nie ma drugiej szansy. Każdy obraz jest unikatowy. Każdy jednakowo ważny. Iza komponuje zatem bardzo starannie, ale wszystkie polaroidy zrobione są w sposób zupełnie odwrotny, niż zaleca producent.
Gdy odnajdziemy perspektywę na tyle intymną, by obcować z pojedynczym obrazem możemy zacząć go czytać, analizować, możemy odgadywać co stanowi zawartość. Czym są zakrzywienia,  bruzdy, gdzie w którym miejscu leży dany fragment pejzażu. Możemy, tylko absolutnie nie warto, bo nazywając słowami, szukając odniesień do rzeczywistości tracimy kontakt z podświadomym.
Wypłukujemy emocje, które wezbrały przy pierwszym kontakcie, wracamy do linearności czasu.
Paweł Sokołowski                                                                                                                                       październik 2011
Zapraszam do zapoznania się także z moimi referencjami.